Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Sharpey
Trujący Bluszcz
Dołączył: 19 Mar 2008
Posty: 188
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: domyśl się ;)
|
Wysłany: Nie 19:43, 06 Kwi 2008 Temat postu: Sharpey... |
|
|
...urodziłam się w stadninie koni. Nie znałam jej nazwy. Byłam tam szczęśliwym źrebaczkiem. Mamusia mnie kochała i tylko to się liczyło. Tatusia nie znałam, lecz od mamy dowiedziałam się że był bardzo przystojny i silny. Nigdy sie o tym nie przekonałam. I nie miałam. Poznałam tam cudowne koleżanki i dwóch bliźniaków. Bawiliśmy się wszyscy zgodnie, a nasze matki były najlepszymi przyjaciółkami. W końcu trzeba było as ujeździć nie prawdaż? No to się stało i łatwo poszło. Byłam jednym z najlepszych koni wierzchowych. By też tam pewna dziewczynka, która odwiedzała nas bardzo często. Po prostu mnie uwielbiała! Byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami. Następnego dnia jeździła na pewnym ogierze, który był jednym z moich starszych trochę ode mnie wrogów. Był to Brego. Nie lubiliśmy się. On też nie lubił tej dziewczynki. Skała na nim przez przeszkody. patrzyłam na to uważnie, bo byłyśmy sobie bardzo bliskie. On wiedział że jak zrobi jej coś to mnie wkurzy. Zaczął wierzgać. ona spadła. Nic jej się nie stało. Wsiadła jeszcze raz i miała przeskoczyć podwójną przeszkodę. Przez pierwszą przeskoczyła, lecz było cos nie tak. Zauważyłam że noga jej wypadła ze strzemienia. On czując to podskoczył najwyżej jak mógł, a ona spadła na ziemię z wielkim chókiem, uderzając plecami o drążek. Zabiła się na miejscu, a ja rżałam i wierzgałam. Nie mogłam mu tego wybaczyć. Pare dni później wyszliśmy na padok. Wykorzystałam okazję pomszczenia mojej przyjaciółki. Prawie zakopałam go na śmierć. Za to wywalili mnie z ośrodka. Musiałam rozstać się z moimi końskimi przyjaciółmi. Wypuścili mnie na wolność. Byli pewni że to będzie dla mnie najlepsza kara. Przez parę dni nie mogłam znaleźć niczego do jedzenia, a deszcz dawno nie padał. Gdy byłam już na krańcu życia i śmierci zauważyłam moją najlepszą, ludzką przyjaciółkę. Biegła do mnie. Była wesoła jak zwykle i radosna. I w tym momęcie spadł deszcz. Obwity deszcz. Podniosłam się powoli i próbowałam dojść do niej i jeszcze fraz wtulić się jak zawsze w jej ramiona, lecz gdy już do niej doszłam, ona się rozpłynęła. Nie mogłam zapomnieć tego. Po drodze znalazłam jekiś stado do którego się przyłączyłam dla bezpieczeństwa i jakoś dotarałam tutaj.
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Sharpey dnia Pon 16:40, 07 Kwi 2008, w całości zmieniany 2 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
 |
Flocke
Gość
|
Wysłany: Pon 8:45, 07 Kwi 2008 Temat postu: |
|
|
Dużo błędów, ale spoko xD . Lilka wścieknie się, że jej imię - Brego - wykorzystałaś w tej historii. Lepiej zmień xD .
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Sharpey
Trujący Bluszcz
Dołączył: 19 Mar 2008
Posty: 188
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: domyśl się ;)
|
Wysłany: Pon 16:39, 07 Kwi 2008 Temat postu: |
|
|
To nie jest tylko jej imię Znam konia o tym imieniu...
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Rohan
Dołączył: 11 Mar 2008
Posty: 163
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Pon 16:54, 07 Kwi 2008 Temat postu: |
|
|
Ładna historia. Ja też znam
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Flocke
Gość
|
Wysłany: Pon 17:14, 07 Kwi 2008 Temat postu: |
|
|
Tak? To sorry xD
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Sharpey
Trujący Bluszcz
Dołączył: 19 Mar 2008
Posty: 188
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: domyśl się ;)
|
Wysłany: Pon 17:16, 07 Kwi 2008 Temat postu: |
|
|
Nie musisz Z kąt to mogłaś wiedzieć?
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Levis
Bezkresny Płomień
Dołączył: 28 Lut 2008
Posty: 92
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: ...
|
Wysłany: Pon 20:29, 07 Kwi 2008 Temat postu: |
|
|
Jakie smutne...
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|